Majowy weekend na Monte Rosa


Obozowisko rumunow











Bojowe nastroje. Masta Wyblinek











Zeby przyspieszyc korzystamy z kolejki. Rozbijamy oboz nieopodal schroniska Gnifetti











Sloneczko :)











Akcja ratunkowa u podnorza Lyskamma











Widok z wierzcholka Balmenhornu - jedynego na ktory udalo sie wyjsc, ale za to dwa razy ;)











Figura na szczycie











Schodzimy z wyjscia aklimatyzacyjnego











Latwy lodowiec, nie ma problemu z odnalezieniem drogi miedzy szczelinami - mnostwo sladow narciarskich. Dziennie wychodzi w gore po 40 skitourowcow.























Powrot i nocleg w obozie na 3500











Rano podejmujemy nienajmadrzejsza decyzje - mimo niepomyslnych prognoz przenosimy sie do Balmenhornu (4200)











Mozolne podejscie z ciezkimi plecakami. Pogoda sie psuje



































Ostatni stromszy odcinek po sniegu











Topimy wode na nastepny dzien. Jak pogoda pozwoli chcemy przejsc do schroniska Margheritta











Nastroje bojowe



































Wieczorkiem sie przejasnilo i wyszlo slonce



































Niestety w nocy nastapilo kompletne zalamanie pogody. Dosypalo po pas sniegu.











Widocznosc 2 metry. Silny wiatr. Jestesmy odcieci























Pod wieczor znowu rozpogodzenie. Zasypalo slad oraz szczeliny.























Mimo nieciekawej sytuacji humory nadal dopisuja. Al uzupelnia plyny ;)











Dzwonimy poradzic sie ratownikow. Musimy schodzic albo nastepnego dnia wczesnie rano albo utkniemy tu na dobre











Pobodka o 4, szpejimy sie i w droge











Do ataku!! ;)























Piechurzy maja zdecydowanie nieciekawie ;)











Natomiast narciaze maja sie z pyszna :)















































Zjezdzamy w 15 min do schroniska Gnifetti. Czlapacze dojda tu za godzine























Okazalo sie ze opad sniegu kompletnie zniszczyl namioty











Czeka nas mozolne odkopywanie



































W schronisku nie ma zywego ducha. Obsluga odlatuje smiglowcem



































Zwijamy namioty











I zjezdzamy dalej



























































Freeride paradise :):):)























Dalej sytuacja zmienila sie diametralnie. Kompletne zalamanie pogody. Silny opad sniegu, ocieplenie. W towarzyszacym huku lawin po wielu godzinach torowania czlapacze dochodza szczesliwie do dolnej stacji kolejki























To byla walka!















































Na szczescie cali i zdrowi ladujemy wieczorem w przytulnym wloskim hoteliku











Degustujemy pizze i wloskie wino :)























Po calodziennym wysilku szybko idziemy spac























Rano zwiedzamy jeszcze urocze miasteczko



























































Alik and MrZjadka











Bratek











Marecki











Mistrz Wyblinka











MrZjad











Goryidoliny TEAM :)















Back to main page ...