Mieguszowiecki - Droga Swierza


Na niedziele zapowiadana murowana lampa na caly dzien. Decydujemy sie wiec uderzyc na miegusza. Pobodka o 4:30. Plecaki juz spakowane wiec tylko porcja muesli i ruszamy spiesznym krokiem pod sciane. Podejscie tak jak na przelecz pod chlopkiem, skrecamy w kotle mieguszowieckim. Na poczatek po piargach, potem pierwszegy wyciag na zywca ;) i wreszcie zakladamy upragnione stanowisko.











W dole widzimy droga na przel pod chlopkiem i pierwszych turystow. Calkiem ladny widoczek na czarne jezioro











Na poczatku droga prowadzi terenem skalno trawiastym. Trzeba uwazac bo mozna zrzucic dosc pokaznych rozmiarow kamole











Raz za czas sa jednak miejsca ladne. Tutaj wyblinek na IV kowym kominku w calkiem przyjemnej ekspozycji :)











Droga ma kilkanascie pelnych wyciagow wiec trzeba sie spieszyc - "K... ruchy, nie ma przestojow!!!" - Janusz zacheca nas do sprawnego operowania sprzetem ;)











Z wyciagu na wyciag odslaniaja sie kolejne szczyty Tatr Wysokich











Dosc nieprzyjemne miejsce - kominek ktory zbiera kamienie ze sporej czesci sciany, i niestety u wylotu stanowisko. Trzeba sie w miare szybko stad ewakuowac











Po przejsciu 1/3 drogi wchodzimy do ogromnej zalupy ktora prowadzi prawie pod sam pik. Calkiem przyjemne wspinanie po litej skale











"Wyblinek!!", "Co?", "..." ;)











Wylaniaja sie Rysy i Wysoka











Z zalupy wychodzimy w prawo na filar











Widac juz gran mieguszy i kawalek muru Hrubego











Kawalek nad stanowiskiem przewieszone i niestety miejscami odlupane bloki











Z filarka widac zalupe w calej okazalosci











Po przejsciu na druga strone filarka - jeszcze nie widzialem Mnicha z tej perspektywy :)











Mamy niezla lufe pod nogami :)























Wreszcie na piku. Widoki Obledne



































Ale trzeba jeszcze bezpiecznie zejsc. Ruchy panowie, ruchy!!! ;)











Schodzimy na Hinczowa przelecz i dalej galeriami. Pierwszy odcinek prowadzi po slowackiej stronie. Najtrudniejsze I miejsca po w miare litej skale











Miejscami jest niezla ekspozycja











Zejscie z samej przeleczy rowniez nieciekawe - najpierw twardy snieg a porem sypiace sie lupki. Odetchnelismy z ulga wchodzac wreszcie na galerie











Ostatnie promienie slonca oswietlaja szczyt Mnicha











Jeszcze ostatnie krotkie podejscie. W tle Zadni Mnich























Droga razem z podejsciem i zejsciem i prysznicem w Moku zajela nam caly dzien. Do taboriska schodzimy juz w ciemnosciach















Back to main page ...